Witam wszystkich! Przepraszam, że tyle się nie odzywałem. Ostatnio dużo myślałem o swoim życiu itp. Gdyby nie LisaNthus nie wrócił bym tutaj. Przepraszam, bo nie śledziłem też innych blogów... Wszystko nadrobię moi drodzy.
Lisa będzie teraz prowadzić tego bloga razem ze mną. Powstały nowe postacie i ona ma naprawdę wiele pomysłów.
Notkę gwałt zaktualizowałem, bo zmieniłem scenariusz ;) Tamta notka i tak była tandetna a do tego nie pasowała do niczego ;) Zapraszam was do poprawionej ;)
To było jakieś pół roku temu. Ja i moja dziewczyna Emily jak to często bywało bawiliśmy się właśnie w klubie. Stało się tam wtedy coś strasznego. Coś za co znienawidziłem ludzi.
Mam na imię Bastian i pragnę opowiedzieć wam moją historie.
Emily poznałem jakoś w sierpniu, mamy kwiecień więc gdyby nie to co się stało byłbym z nią już siedem miesięcy. Byłem miesiąc.
Ta szczupła i śliczna kobietka dorabiała sobie w knajpie do której ja i Nai chodziliśmy z rodzicami gdy byliśmy mali. W sierpniu byłem tam, ponieważ miałem się spotkać z Naiem. W końcu wprowadzał się do mojego miasta więc chciałem z grubsza pokazać mu jego okolicę. Okazało się jednak, że Nai nie przyjedzie, bo rodzice postanowili przeprowadzić się dopiero w marcu. Byłem wkurzony.
Emily dosiadła się do mnie i zaczęła poprawiać mi humor. Wyobrażacie sobie coś takiego? Obca kobieta dosiada się i poprawia ci humor. I to jeszcze taka ładniutka.
Tak się to właśnie zaczęło. Przychodziłem tak kiedy tylko mogłem przez kolejny miesiąc, później umawialiśmy się już poza knajpą. Mimo, że krótko się znaliśmy, to już w październiku byliśmy razem i to nie rozłączni. Oboje lubiliśmy chodzić po klubach więc i tak najczęściej spędzaliśmy czas.
Emily była dziewicą a ja nie miałem zamiaru jej tknąć, do momentu gdy sama pozwoli.
Szesnastego listopada poszliśmy do klubu jak zawsze. Poszedłem po coś do picia a Emily do toalety. Siedziałem przy tym pieprzonym barze około 40 minut. W końcu wkurwiony poszedłem do damskiego kibla. Drzwi były zablokowane. W końcu je wyłamałem, nie zważając na to, że ochrona idzie już w moją stronę. Gdy podeszli zdziwili się tak samo jak ja. Kibel był wielki, z dużymi lustrami i kilkoma kabinami. Na środku pomieszczenia moją kochana nagą Emily, próbującą krzyczeć zapinał od tyłu jakiś pierdolony, napakowany złamas, drugi typ wpychał jej chuja do gardła, a jakaś popierdolona dziwka miziała moją Emily po myszce i zabawiała się wibratorem.
W pierwszej chwili mnie i ochroniarzy po prostu zatkało, na szczęście trwało to tylko kilka sekund i zgodnie rzuciliśmy się na całe towarzystwo.
Policja zawinęła ich wszystkich, do Emily wezwano psychologa a mi, nie pozwolono się do niej zbliżać. Przez tydzień nie miałem wieści co się z nią dzieje myślałem, że zaraz oszaleje aż w końcu, pewnego dnia do moich drzwi zapukała jej matka.
- Chciałabym, abyś był na jej pogrzebie. - Powiedziała przez łzy, podając mi jakąś kartkę i zbiegła po schodach.
W pierwszej chwili nic do mnie nie dotarło, więc tylko zamknąłem drzwi i zacząłem czytać treść napisaną starannym pismem Emily.
" Drogi Bastianie.
Nigdy nie chciałam abyś był nieszczęśliwy, więc błagam Cię, żebyś mimo tego co zrobiłam, żył tak jak żyjesz. Szczęśliwy.
Niestety nie potrafiłam się pogodzić z tym co wtedy się działo. Ja to wszystko widziałam w lustrze! Nie dość, że czułam Bastianie, to jeszcze widziałam!
Kocham Cię. Wiem, że pewnie Ciebie to boli, bo nigdy nie powiedziałam Ci tego w twarz, ale ja naprawdę nie mogę. Boję się z Tobą spotkać. Boję się wszystkiego. Żegnaj."
Na pogrzebie dowiedziałem się, że Emily podcięła sobie żyły...
Mamy kwiecień i psycholog w końcu pozwolił mi chodzić normalnie do szkoły. Koniec z indywidualnymi!
Pogodziłem się z tym, co stało się z Emily. Cała trójka została skazana na karę śmierci przez gwałt ze szczególnym okrucieństwem, w dodatku nieletniej. Nie byłem na egzekucji. Nie chciałem.
***
Dzisiaj dostałem wiadomość od Bastiana, że w końcu się spotkamy! Po tym chorym weekendzie w kawiarni, przyda mi się w końcu normalne towarzystwo! Aż chce mi się kurwa iść do szkoły. Albo nie. Trzeba się zerwać... na kilka godzinek. Może dwa dni, w końcu starzy wyjeżdżają na tydzień więc co mi szkodzi?
Sięgnąłem po telefon żeby napisać SMS-a.
"Wpadasz dzisiaj do mnie?"
" A szkoła?" - Odpisał po paru sekundach.
" Myślałem o wolnym :D"
" Wybacz ale ja mam dość wolnego ;) Spotkajmy się przed szkołą, coś zajebistego porobi się dopiero po niej, ok?"
"Egh..."
Odłożyłem telefon i zacząłem szykować się do szkoły. Jak zawsze stanąłem przed swoim wielkim lustrem i w końcu jako, że już zakupiłem mundurek szkolny, przyjrzałem mu się podejrzliwie.
- Ty mała brzydka szmato. - Mruknąłem do brzydko wyciętych zielonych spodni. Mimo, że nie chciałem, koniec końców oczywiście je założyłem, wraz z białą koszulą i krawatem tego samego koloru co spodnie. Poprawiłem jeszcze włosy, umyłem zęby i chwilę pozowałem przed lustrem. Jestem boski.
Sięgnąłem plecak i ruszyłem po schodach na dół. W kuchni dało się wyczuć niedawno zaparzoną kawę a to oznacza, że najprawdopodobniej złapie jeszcze mamę w domu. Zajrzałem do salonu i jak się okazało miałem szczęście. Mama tam była.
- Witam cię moja kochana rodzicielko. mam coś dla ciebie. - Cmoknąłem mamę w polik niczym pięciolatek.
- O no to ciekawe co mój przystojny syn wymyślił. - Uśmiechnęła się a w około jej oczu pokazało się kilka drobnych zmarszczek.
Nie wyglądała na starą, nie wyglądała też na czterdzieści trzy lata, najwyżej na trzydzieści. Blond włosy spadały jej falami na ramiona i sięgały gdzieś za łopatki a niebieskie oczy świeciły ciekawością i radością życia. Jak ona to robi?
- Nic wielkiego, po prostu masz tutaj na dodatkowe atrakcję, nie wiem może jakieś spa czy coś. - Podałem mamie coś koło trzech tysięcy. Przyjęła pieniądze z uśmiechem.
- Oj coś czuję, że to jednak będzie udany wyjazd. - Rozpromieniła się jeszcze bardziej. - Leć do szkoły, bo się spóźnisz.
- Myhym. - Mruknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia.
Ledwo wyszedłem za drzwi i dostałem lampą po oczach. Nagłówek jutrzejszej gazety? Nai Ooguma w szkolnym mundurku, wow! A teraz sikajmy wszyscy pod siebie, bo on jest taki boski...
- Panie Ooguma, czy może pan z nami chwilę porozmawiać? Chcieliśmy tylko zapytać dlaczego odrzucił pan rolę głównego bohatera w filmie tak wybitnego twórcy jakim jest pan Nashima? - Gościu z aparatem pomimo tego, że zgrabnie go wyminąłem, podbiegł do mnie razem z jakąś tiulową cipcią na wysokim obcasie i w kostiumie. Wytapetowaną a z tego co widzę, pod tapetą naprawdę brzydką.
- Ponieważ tak jak już powtarzałem wiele razy, jestem fotomodelem a nie aktorem. - I to dosłownie. Nie wiem jak to się dzieję, przed aparatem się nie peszę, przed wywiadami też nie, ale gdy w dzieciństwie moi rodzice zapisali mnie na kółko aktorskie, na którym bardzo często nagrywaliśmy ja po prostu się wstydziłem. - A teraz dajcie mi łaskawie pójść do... kurwa!
Paul właśnie ze swoim suzuki w magiczny sposób pojawili się u mnie przed domem.
- Wsiadaj - Warknął w moją stronę. Zauważyłem, że nie miał dzisiaj na sobie mundurka tylko czarne bojówki, luźną czarną bluzę i desanty.
- Narka. - Mruknąłem do dziennikarzy i wskoczyłem na siedzenie za Paulem. Ruszył z piskiem opon więc musiałem go mocno objąć, żeby nie spaść.
- Coś nie tak? - Krzyknąłem na co Paul dodał gazu.
Nie jechaliśmy w stronę szkoły, wręcz przeciwnie, z tego co widzę jedziemy w zupełnie inną stronę.
- Gdzie jedziemy? - Krzyknąłem znowu.
- Trzeba było pytać zanim wsiadłaś księżniczko. - Warknął wyraźnie wkurzony, więc się zamknąłem.
Lisa będzie teraz prowadzić tego bloga razem ze mną. Powstały nowe postacie i ona ma naprawdę wiele pomysłów.
Notkę gwałt zaktualizowałem, bo zmieniłem scenariusz ;) Tamta notka i tak była tandetna a do tego nie pasowała do niczego ;) Zapraszam was do poprawionej ;)
To było jakieś pół roku temu. Ja i moja dziewczyna Emily jak to często bywało bawiliśmy się właśnie w klubie. Stało się tam wtedy coś strasznego. Coś za co znienawidziłem ludzi.
Mam na imię Bastian i pragnę opowiedzieć wam moją historie.
Emily poznałem jakoś w sierpniu, mamy kwiecień więc gdyby nie to co się stało byłbym z nią już siedem miesięcy. Byłem miesiąc.
Ta szczupła i śliczna kobietka dorabiała sobie w knajpie do której ja i Nai chodziliśmy z rodzicami gdy byliśmy mali. W sierpniu byłem tam, ponieważ miałem się spotkać z Naiem. W końcu wprowadzał się do mojego miasta więc chciałem z grubsza pokazać mu jego okolicę. Okazało się jednak, że Nai nie przyjedzie, bo rodzice postanowili przeprowadzić się dopiero w marcu. Byłem wkurzony.
Emily dosiadła się do mnie i zaczęła poprawiać mi humor. Wyobrażacie sobie coś takiego? Obca kobieta dosiada się i poprawia ci humor. I to jeszcze taka ładniutka.
Tak się to właśnie zaczęło. Przychodziłem tak kiedy tylko mogłem przez kolejny miesiąc, później umawialiśmy się już poza knajpą. Mimo, że krótko się znaliśmy, to już w październiku byliśmy razem i to nie rozłączni. Oboje lubiliśmy chodzić po klubach więc i tak najczęściej spędzaliśmy czas.
Emily była dziewicą a ja nie miałem zamiaru jej tknąć, do momentu gdy sama pozwoli.
Szesnastego listopada poszliśmy do klubu jak zawsze. Poszedłem po coś do picia a Emily do toalety. Siedziałem przy tym pieprzonym barze około 40 minut. W końcu wkurwiony poszedłem do damskiego kibla. Drzwi były zablokowane. W końcu je wyłamałem, nie zważając na to, że ochrona idzie już w moją stronę. Gdy podeszli zdziwili się tak samo jak ja. Kibel był wielki, z dużymi lustrami i kilkoma kabinami. Na środku pomieszczenia moją kochana nagą Emily, próbującą krzyczeć zapinał od tyłu jakiś pierdolony, napakowany złamas, drugi typ wpychał jej chuja do gardła, a jakaś popierdolona dziwka miziała moją Emily po myszce i zabawiała się wibratorem.
W pierwszej chwili mnie i ochroniarzy po prostu zatkało, na szczęście trwało to tylko kilka sekund i zgodnie rzuciliśmy się na całe towarzystwo.
Policja zawinęła ich wszystkich, do Emily wezwano psychologa a mi, nie pozwolono się do niej zbliżać. Przez tydzień nie miałem wieści co się z nią dzieje myślałem, że zaraz oszaleje aż w końcu, pewnego dnia do moich drzwi zapukała jej matka.
- Chciałabym, abyś był na jej pogrzebie. - Powiedziała przez łzy, podając mi jakąś kartkę i zbiegła po schodach.
W pierwszej chwili nic do mnie nie dotarło, więc tylko zamknąłem drzwi i zacząłem czytać treść napisaną starannym pismem Emily.
" Drogi Bastianie.
Nigdy nie chciałam abyś był nieszczęśliwy, więc błagam Cię, żebyś mimo tego co zrobiłam, żył tak jak żyjesz. Szczęśliwy.
Niestety nie potrafiłam się pogodzić z tym co wtedy się działo. Ja to wszystko widziałam w lustrze! Nie dość, że czułam Bastianie, to jeszcze widziałam!
Kocham Cię. Wiem, że pewnie Ciebie to boli, bo nigdy nie powiedziałam Ci tego w twarz, ale ja naprawdę nie mogę. Boję się z Tobą spotkać. Boję się wszystkiego. Żegnaj."
Na pogrzebie dowiedziałem się, że Emily podcięła sobie żyły...
Mamy kwiecień i psycholog w końcu pozwolił mi chodzić normalnie do szkoły. Koniec z indywidualnymi!
Pogodziłem się z tym, co stało się z Emily. Cała trójka została skazana na karę śmierci przez gwałt ze szczególnym okrucieństwem, w dodatku nieletniej. Nie byłem na egzekucji. Nie chciałem.
***
Dzisiaj dostałem wiadomość od Bastiana, że w końcu się spotkamy! Po tym chorym weekendzie w kawiarni, przyda mi się w końcu normalne towarzystwo! Aż chce mi się kurwa iść do szkoły. Albo nie. Trzeba się zerwać... na kilka godzinek. Może dwa dni, w końcu starzy wyjeżdżają na tydzień więc co mi szkodzi?
Sięgnąłem po telefon żeby napisać SMS-a.
"Wpadasz dzisiaj do mnie?"
" A szkoła?" - Odpisał po paru sekundach.
" Myślałem o wolnym :D"
" Wybacz ale ja mam dość wolnego ;) Spotkajmy się przed szkołą, coś zajebistego porobi się dopiero po niej, ok?"
"Egh..."
Odłożyłem telefon i zacząłem szykować się do szkoły. Jak zawsze stanąłem przed swoim wielkim lustrem i w końcu jako, że już zakupiłem mundurek szkolny, przyjrzałem mu się podejrzliwie.
- Ty mała brzydka szmato. - Mruknąłem do brzydko wyciętych zielonych spodni. Mimo, że nie chciałem, koniec końców oczywiście je założyłem, wraz z białą koszulą i krawatem tego samego koloru co spodnie. Poprawiłem jeszcze włosy, umyłem zęby i chwilę pozowałem przed lustrem. Jestem boski.
Sięgnąłem plecak i ruszyłem po schodach na dół. W kuchni dało się wyczuć niedawno zaparzoną kawę a to oznacza, że najprawdopodobniej złapie jeszcze mamę w domu. Zajrzałem do salonu i jak się okazało miałem szczęście. Mama tam była.
- Witam cię moja kochana rodzicielko. mam coś dla ciebie. - Cmoknąłem mamę w polik niczym pięciolatek.
- O no to ciekawe co mój przystojny syn wymyślił. - Uśmiechnęła się a w około jej oczu pokazało się kilka drobnych zmarszczek.
Nie wyglądała na starą, nie wyglądała też na czterdzieści trzy lata, najwyżej na trzydzieści. Blond włosy spadały jej falami na ramiona i sięgały gdzieś za łopatki a niebieskie oczy świeciły ciekawością i radością życia. Jak ona to robi?
- Nic wielkiego, po prostu masz tutaj na dodatkowe atrakcję, nie wiem może jakieś spa czy coś. - Podałem mamie coś koło trzech tysięcy. Przyjęła pieniądze z uśmiechem.
- Oj coś czuję, że to jednak będzie udany wyjazd. - Rozpromieniła się jeszcze bardziej. - Leć do szkoły, bo się spóźnisz.
- Myhym. - Mruknąłem i ruszyłem w stronę wyjścia.
Ledwo wyszedłem za drzwi i dostałem lampą po oczach. Nagłówek jutrzejszej gazety? Nai Ooguma w szkolnym mundurku, wow! A teraz sikajmy wszyscy pod siebie, bo on jest taki boski...
- Panie Ooguma, czy może pan z nami chwilę porozmawiać? Chcieliśmy tylko zapytać dlaczego odrzucił pan rolę głównego bohatera w filmie tak wybitnego twórcy jakim jest pan Nashima? - Gościu z aparatem pomimo tego, że zgrabnie go wyminąłem, podbiegł do mnie razem z jakąś tiulową cipcią na wysokim obcasie i w kostiumie. Wytapetowaną a z tego co widzę, pod tapetą naprawdę brzydką.
- Ponieważ tak jak już powtarzałem wiele razy, jestem fotomodelem a nie aktorem. - I to dosłownie. Nie wiem jak to się dzieję, przed aparatem się nie peszę, przed wywiadami też nie, ale gdy w dzieciństwie moi rodzice zapisali mnie na kółko aktorskie, na którym bardzo często nagrywaliśmy ja po prostu się wstydziłem. - A teraz dajcie mi łaskawie pójść do... kurwa!
Paul właśnie ze swoim suzuki w magiczny sposób pojawili się u mnie przed domem.
- Wsiadaj - Warknął w moją stronę. Zauważyłem, że nie miał dzisiaj na sobie mundurka tylko czarne bojówki, luźną czarną bluzę i desanty.
- Narka. - Mruknąłem do dziennikarzy i wskoczyłem na siedzenie za Paulem. Ruszył z piskiem opon więc musiałem go mocno objąć, żeby nie spaść.
- Coś nie tak? - Krzyknąłem na co Paul dodał gazu.
Nie jechaliśmy w stronę szkoły, wręcz przeciwnie, z tego co widzę jedziemy w zupełnie inną stronę.
- Gdzie jedziemy? - Krzyknąłem znowu.
- Trzeba było pytać zanim wsiadłaś księżniczko. - Warknął wyraźnie wkurzony, więc się zamknąłem.